|
O autorze
Ostatnie notki
Zakładki:
DO GARÓW BABO! :)
KOMPLITLI ZAKRĘCONE :)
|
wtorek, 17 marca 2009
Pora zakończyć schizofreniczny żywot na dwóch blogach :))) Zapraszam serdecznie! :)
sobota, 14 marca 2009
To moje pierwsze kolczyki, także proszę wszystkie dziergające osoby o wyrozumiałość! :) Poniżej jeszcze nieco inne:
Cieszy mnie najbardziej to, że kolczyki podobały się obdarowanym przeze mnie osobom!
niedziela, 08 marca 2009
Dzień Kobiet!, Dzień Kobiet!, Niech każdy się dowie! ...że dzisiaj jest Święto Kobiet! :))) Wprawdzie to peerelowskie klimaty, ale w końcu każda okazja jest dobra, żeby buziaków trochę dostać, nie? :))) no! :)
PS: igielnik na wymianę jest inny! Celowo nie zamieszczam zdjęć, najpierw niech dotrze do przeznaczonej mu przez los, nowej właścicielki Eight :)))
sobota, 28 lutego 2009
No! w Końcu ją zrobiłam :) W rzeczywistości jej zastosowanie może być różne. Pomyślałam sobie (tak, to też mi się zdarza) :), że można np przechowywać w niej produkty spożywcze w domowej spiżarni (u mnie to niestety tylko szuflada), ale o tym czy zatrzymuje ich świeżość napiszę później, najpierw to przetestuję :)
Pomysł oczywiście zaczerpnięty z netu, ale z powodu dużej ilości osób, które takie torebki "produkują" nie sposób podać jednej konkretnej. Podam więc jedynie namiar na tutorial.
sobota, 21 lutego 2009
Od zawsze chciałam mieć własne METKI. Moc internetu sprawiła, że znalazłam kilka sposobów na ich zrobienie. Pokażę Wam jeden z tych, który najbardziej mi odpowiada i chyba efekt jest najfajniejszy :) Potrzebujemy: tasiemkę bawełnianą (ja kupiłam białą i połowę zabarwiłam naparem z herbaty), papier transferowy (w moim przypadku Emtec), projekt zaprojektowanej metki (na zdjęciu wydrukowany na papierze zwykłym)
Plik z projektem metki konwertujemy na format "jpg" i tworzymy jego odbicie lustrzane (tylko w ten sposób dobrze odprasuje się nam na tasiemce), drukujemy na papierze transferowym (najpierw jednak najlepiej wydrukować go na zwykłym papierze, w celu sprawdzenia czy wszystko jest OK) :)
Tniemy arkusz na paski
Przykładamy do tasiemki i wprasowujemy (zielone znaczniki powinny zmienić kolor na pomarańczowy, wtedy wg producenta zakończył się proces wprasowywania)
W celu uzyskania matowego wyglądu metek (takie są moje) odrywamy papier jak jest jeszcze gorący od tasiemki i czekamy na jego całkowite!!! ostygnięcie. Następnie, żeby utrwalić kolor prasujemy jeszcze przez zwykłą kartkę do drukowania przez 10 sekund (nie więcej!) ---> ja prasowałam dłużej i metki już zostały na wieki wtopione w kartkę :))) Gotowe metki tniemy wg uznania:
Zrobione! Teraz już każdy może mieć swojej własnej produkcji metki :)
W razie pytań piszcie, postaram się pomóc w razie potrzeby :) Pozdrawiam! PS: zapomniałam o najważniejszym!!!!!!! Metki drukujcie na zwykłej drukarce ATRAMENTOWEJ!!! Laser odpada, bo wytwarza za wysoką temperaturę! :) no, to by było na tyle :) Buziaki
piątek, 20 lutego 2009
Po pierwsze Miś jest w herbie mojego miasta, po drugie Miś to jeden z moich ulubionych filmów, po trzecie Miś jest przytulny, ciepły i kochany, po czwarte Krzyś to mój MęŻUL i tak jakoś wyszło, że nie mogąc spać przyszły na świat Misie - Krzysie :)))
W zasadzie to chciałam z nich zrobić zawieszki do telefonów, ale niestety brakuje mi "składników' :) Jakoś nie mogę się zebrać, żeby siąść na tyłku, poszperać w sieci i zamówić, no ale chyba trzeba będzie, bo bez tego ani rusz :))) ps: może polecicie jakiś fajny internetowy sklep? Pozdrawiam misiowo :)))
sobota, 14 lutego 2009
-Takie właśnie słowa usłyszałam dzisiaj podczas rozmowy telefonicznej z moją ukochaną Siostrą :))) A teraz propozycja na zdrowy, tani, uroczy i przede wszystkim smaczny walentynkowy upominek z cyklu "DOBRE BO POLSKIE" :)
Z życia wzięte: Zaraz potem zapchał szanowną japę pyzami z mięsem i udawał Panią z Dworca PKP z filmu "Miś" (tę zapowiadającą pociągi!!! że niby to po angielsku :) ) No i jak tu nie kochać takiego Durnia? :))) Pozdrawiam wszystkich!!!!! :)
piątek, 13 lutego 2009
Inspirację oczywiście znalazłam w sieci na stronce ----> Sew, Mama, Sew! gdzie jest mnóstwo tutoriali co i jak uszyć. Stety czy niestety wszystko jest po angielsku, ale ja, jako córka polonistki zdecydowałam, że po polsku tez musi być, bo niby czego nie?! Wprawdzie moje zdolności w tej materii nie są rewelacją, ale od czegoś trzeba zacząć, czyż nie? :) Etui na chusteczki nie wymaga nie wiadomo jakich zdolnośći, to raczej zadanie dla takich jak ja - początkujących w szyciu. Polecam, bo etui może być naprawdę fajnym upominkiem dla kogoś bliskiego... a jego wykonanie jest naprawdę proste! No to do dzieła! krok po kroku - Jak wykonać etui na chusteczki: 1. Wycinamy 2 postokąty o wymiarach 16 x 17 cm, po czym zszywamy je ze sobą (pozostawiając mały otwór, który umożliwi odwrócenie na prawa stronę) 2. Odwracamy na prawą stronę i dokładnie prasujemy, następnie składamy jak na obrazku poniżej (lekko nakładając na siebie) 3. Złożony prostokąt spinamy szpilkami i zszywamy 4. Po zszyciu wygląda tak... wyciagamy szpilki i... 5. Wywracamy na właściwa stronę 6. Wypełniamy chusteczkami i GOTOWE! :)
Poniżej efekty mojej nocnej współpracy z maszyną :)))
Pomyślałam sobie, że etui mogłoby być w formie breloczka przypinanego do spodni czy torebki, trzeba tylko doszyć jakąś pętelkę i guzik, żeby chusteczki nie powypadały :) Mi niestety skończyły sie już i nity i breloczki, więc ja na swoje dopiero czekam, może Poczta się postara i szybko je dostanę...? :) Pozdrawiam! :)
wtorek, 10 lutego 2009
Co tu dużo gadać, chyba każdy z nas rok w rok dostaje od kogoś kalendarz. Ja mam ich zazwyczaj około 3 sztuk: jeden dostaję od mojego MęŻULA, drugi od Mamy, a trzeci - jako gratis do jakiejś promocji piwa, ciastek czy innego produktu hipermarketowego :) Zazwyczaj nie są one zbyt piękne :) Ot, firmowe gadżety rozdawane co roku w ramach działań marketingowych :) Tym razem postanowiłam sobie, że mój kalendarz nie będzie, jak to zwykle bywało, granatowy czy czarny, z logo jakiejś firmy na pół okładki. Figę z makiem! :) Będzie zdecydowanie bardziej kobiecy, będzie bardziej MÓJ! jak postanowiłam, tak też zrobiłam :) Przygotowałam kalendarz, materiały, maszynę do szycia i... uszyłam okładkę, oto efekty:
niedziela, 01 lutego 2009
Jestem zauroczona, przejęta i zakochana po uszy w filmie ONCE Johna Carney'a! Tak, wiem wiem, w kinach był on już prawie rok temu, ale jakoś mi umknął. Obejrzałam go parę dni temu i do tej pory nie mogę się otrząsnąć :) Niby prosta historia, On - Irlandczyk, uliczny grajek, reperujący odkurzacze, Ona - imigrantka z Czech, spotykają się na ulicach Dublina. Łączy ich muzyka. Ale jaaaaaaka muzyka?!?! Znany, oskarowy "Falling Slowly" jest tylko jednym z wielu świetnych utworów w filmie. Inne zachwycają wraz z usłyszeniem pierwszej nuty... Polecam gorąco! Ci, którzy są wrażliwi na dźwięki, naprawdę nie będą żałować! :) Film jest poetycki, przejmujący i niezwykle emocjonalny. Genialny w swojej prostocie, uroczy. POLECAM! To naprawdę lektura OBOWIĄZKOWA!
|